Szukająca słowa…

Za poezję, która z ironiczną precyzją odsłania prawa biologii i działania historii we fragmentach ludzkiej rzeczywistości – te słowa padły w uzasadnieniu werdyktu podczas wręczania Wisławie Szymborskiej literackiej Nagrody Nobla – dokładnie 3 października 1996 roku o godzinie 13.00. Poezja Wisławy Szymborskiej jest jedną z najpiękniejszych, a zarazem najbogatszych w różnorodne konteksty i środki przekazu we współczesnej literaturze polskiej. A jak to było z nią samą…?

Tytuł: Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej
Autor: Michał Rusinek
Wydawnictwo: Znak 

Szukająca słowa, refleksyjna, życiowa, a nawet ironiczna – te epitety (a jest ich o wiele więcej) świadczą o niezwykłości Szymborskiej i jej poezji, o pewnej niejednoznaczności, o swoistym dążeniu do odkrycia wartości człowieka, świata, życia, nadziei. Czy istnieje możliwość dokonania pewnej analizy jej utworów? Czy wnioski okażą się trafne i zrozumiałe? W końcu: czy Szymborska może stać się naszą jedyną w swoim rodzaju nauczycielką życia? Można stwierdzić, że stworzyła ona pewien wzorzec rzeczywistości, w której umieściła wszystko to, czego inni dotąd umieścić nie zdołali. I jest on niezwykle aktualny, niemalże niezmienny.

Wydaje się, że uznanie Szymborskiej za nauczycielkę życia – nauczycielką „staroświecką jak przecinek, która nie należała do żadnej z literackich grup” – nie jest żadnym nadużyciem, jeśli wziąć pod uwagę, że utwory, które stworzyła, stanowią wyjątkową księgę życia, w której wszystko zaczyna się od dwóch prostych wyrazów: „nie wiem” i w której wszystko, cokolwiek byśmy pomyśleli, jest zadziwiające.

Michał Rusinek – doktor habilitowany nauk humanistycznych i osobisty sekretarz Wisławy Szymborskiej – postanowił „pokazać” nam poetkę inną niż tą piszącą – poetkę dnia codziennego, która jest zwyczajnym człowiekiem jak każdy z nas, ma własne sprawy, problemy i… życie. 

W encyklopediach czytamy, że Wisława Szymborska była wybitną osobistością świata literatury. Była też zwykłą osobą, pozbawioną snobizmów i sztuczności. Ale też i trochę racji miał – nieświadomie – ów taksówkarz: była dość osobliwym przedstawicielem naszego gatunku. 

Tak się składa, że miałam okazję poznać Rusinka osobiście i zamienić z nim kilka(dziesiąt) słów. Muszę przyznać, że jestem pełna uznania dla tego, jaki jest i ile pracy wkłada w to, co robi. Po lekturze Niczego zwyczajnego poczułam się… pełna. Może dlatego, że poznałam jeszcze lepiej Wisławę Szymborską, osobę, którą uwielbiam niemal za wszystko; może dlatego, że po prostu potrzebowałam takiej lektury. Nie wiem. Wiem jedno – dla mnie to książka zwyczajna i niezwykła zarazem. Sprzeczność? Być może. Życie jest pełne sprzeczności. 

Sam tytuł – Nic zwyczajnego – to piękna gra z utartym, można by rzec: sfrazeologizowanym, zwrotem „nic nadzwyczajnego”, „nic takiego”. Michał Rusinek napisał książkę zarówno o sobie, jak i o Szymborskiej. Książkę, która nie dość, że dostarcza nam wielu ciekawostek z życia noblistki, wielkiej polskiej poetki, to jeszcze niejednokrotnie bawi i zachwyca. 

Autor przedstawia nam osobę znaną, a jednak nieznaną. Jako czytelnicy połykamy kolejne historie niczym nienajedzone zwierzaki, uśmiechając się pod nosem, a czasami nawet śmiejąc się w głos. Dowiadujemy się tego, czego prawdopodobnie nie dowiedzielibyśmy się nigdy, gdyż takiego człowieka jak Rusinek – będącego tak blisko Szymborskiej i potrafiącego o niej mówić tak pięknie, choć prosto – nie sposób podrobić. 

Nic zwyczajnego obfituje w ciekawe historie dopełnione zdjęciami, rękopisami, cytatami… Słowem: znakomita biografia-niebiografia, która wprowadza nas do świata, w którym nie ma nic zwyczajnego – nic, co byłoby dla nas najzupełniej logiczne i „ot, takie”. 

Wiersz jest dla niej rozmową, zachętą do dalszego rozmawiania, zawsze otwarciem, nigdy kategorycznym postawieniem kropki. Zawsze jest czymś (…). 

To subtelna, prosta, a jednak wyrafinowana opowieść o kobiecie nieprzeciętnej, która była jedną z nas, a jednak niezwykłej – nauczycielki życia, osoby mającej niesamowitą zdolność wnikliwego obserwowania rzeczywistości, ale potrafiącej mówić prostymi słowami. Po prostu. Poezja jest bowiem tą sferą, która nie wymaga pięknych słówek, ale świadomości. Szymborska tę świadomość miała. 

Pozostało nam „wyjąć z teczki mózg elektronowy i nad jej losem podumać przez chwilę”. W końcu nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy – drugiej takiej próżno szukać.

znak_basic_250

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia