Jamajka, jakiej nie znamy

0
100
Jamajka, lata 70. XX wieku. Władzę nad Kingston sprawują bossowie najbardziej liczących się gangów. Wszechobecny staje się przemyt, łapówkarstwo, prostytucja, a nawet prześladowania, gwałty czy tortury. Na ulicach miasta co chwilę wybuchają zamieszki, a wyjście z domu po zmroku jest śmiertelnie niebezpieczne. W tym czasie do stolicy Jamajki przyjeżdża sławny na całym świecie Muzyk. Ma on wystąpić podczas koncertu dla pokoju, który według planów powinien ostudzić napiętą sytuację w kraju. Sprawa jednak poważnie się komplikuje, gdy na kilka dni przed występem artysta zostaje postrzelony…
 
Tytuł: Krótka historia siedmiu zabójstw
Autor: Marlon James
Wydawnictwo: Literackie
 
Literatura Ameryki Środkowej jest dla nas wciąż czymś nieodgadnionym i niepoznanym. Niezwykle rzadko mamy okazję sięgać po książki autorów z tego rejonu świata. Jednakże jakiś czas temu na światowy rynek szturmem wdarła się Krótka historia siedmiu zabójstw – powieść prosto ze stolicy Jamajki. Wprawiając w zachwyt krytyków oraz zgarniając najważniejsze literackie nagrody, odbiła się szerokim echem wśród miłośników literatury z całego globu. Pod koniec zeszłego roku również polscy czytelnicy, w tym ja, mieli okazję poznać laureata Nagrody Bookera z 2015 roku. Jakie zrobił na mnie wrażenie?
 
Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte XX wieku to dla Jamajki niezwykle burzliwy i gorący okres. Czas dominacji gangów, powszechnego bezprawia oraz agresji i wzmożonych walk między kartelami. Zarówno na ulicach, jak i u ludzi można było zauważyć niepokój, agresję oraz strach. Doskonale to widać także w Krótkiej historii siedmiu zabójstw. Marlon James idealnie oddał ducha tamtych czasów, emocje ludzi oraz ogólną atmosferę tego okresu. Przeniósł na karty swojej książki ciężki klimat, brud oraz ówczesne realia, tworząc dzieło do bólu prawdziwe. Pokazał Jamajkę taką, jaka wtedy była. Bez koloryzowania, pomijania czy stawiania w lepszym świetle.
 
Specyfika Jamajki oraz jej mieszkańców widoczna jest również w warstwie językowej. Fabułę książki śledzimy z perspektywy kilku, zupełnie od siebie różnych, bohaterów: dzieci slumsów, baronów narkotykowych, dziennikarzy, prostytutek, gangsterów, a nawet agentów CIA. Dzięki temu mamy możliwość zaobserwowania wszystkich warstw społecznych zamieszkujących ówczesne Kingston. Możemy przyjrzeć się im od wewnątrz, zwrócić uwagę na poziom wykształcenia, warunki życia czy wzajemne relacje. Zaobserwowane cechy są doskonale widoczne w sposobie prowadzenia narracji przez każdą z osób. Marlon James, w zależności od narratora, posługuje się całkowicie innym stylem, używając przy tym m.in. gangsterskiego slangu i mowy ulicznej. Robi wrażenie.
 
Fabuła Krótkiej historii siedmiu zabójstw jest niezwykle obszerna i wielowątkowa. Mimo że oscylująca wokół jednego tematu, porusza wiele wątków oraz opowiada równorzędnie kilkanaście historii. Marlon James nie ogranicza się i rozwija dosłownie każdy przewijający się w tej historii motyw. Stworzył tym samym wielowymiarowe dzieło, które budzi podziw i uznanie, ale w którym zdecydowanie łatwo się też pogubić. Jego lektura wymaga ciągłego skupienia oraz przysparza wielu trudności. Dopiero po zakończeniu przekonujemy się, że mieliśmy do czynienia z czymś wielkim i wyjątkowym. Z czymś, co zdarza się niezwykle rzadko.
 
Największy problem z  tą powieścią jest taki, że im dłużej ją czytamy, tym coraz bardziej nas ona przytłacza. Jej lektura nie sprawia już tak dużej przyjemności, a niejednokrotnie skłania wręcz do jej odłożenia. Rozumiem zamysł autora, który pragnął jak najlepiej i najbardziej obrazowo pokazać Jamajkę, jednak wydaje mi się, że w pewnym momencie przesadził. Ubierając niemalże całą historię w myśli mieszkańców slumsów oraz ich specyficzny, trudny do zrozumienia sposób wypowiadania się, pisarz stawia czytelnika pod ścianą. W pewnym momencie ten ciężki język zaczyna po prostu przytłaczać. Przez to, że wszystko staje się zbyt dosłowne, natarczywe oraz miejscami wręcz niesmaczne, cały zabieg znacząco traci na wartości.
 
Krótka historia siedmiu zabójstw Marlona Jamesa to ciężka, robiąca wrażenie swym ogromem książka. Niezwykle klimatyczna i przebogata opowieść o Jamajce, jej mieszkańcach, kulturze i obyczajach. Marlon James pokazał swój kraj w najszczerszy możliwy sposób, wyciągając na wierzch największe brudy i nie ukrywając przed czytelnikiem nawet tych najmniej pochlebnych cech. To pozycja dla wytrawnych czytelników, którzy nie boją się specyficznej, trudnej do odbioru treści. Przygotujcie się na dużą dawkę brutalności, wulgaryzmów, brudu, ale przede wszystkim – bolesnej prawdy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ