Kryminał neomilicyjny – warto?

0
141

Choć kryminały to niezupełnie moja bajka, od zawsze bardzo mnie pociągały. Jeśli liczyć Mocne uderzenie, to przeczytałem w życiu dwie książki z tego gatunku. Pierwszą z nich był Człowiek nietoperz Jo Nesbø – i już wtedy wiedziałem, że to nie koniec mojej przygody z tym rodzajem literatury. Choć jeszcze wiele brakuje do zdetronizowania fantastyki jako mojego ulubionego gatunku, z czystym sercem mogę powiedzieć, że kryminał zajmuje zaszczytne drugie miejsce. Dzisiaj chciałbym przybliżyć wam drugą książkę kryminalną, jaką miałem okazję przeczytać. Dlaczego wybrałem akurat tę? PRL i festiwal rockowy… Te słowa sprawiły, że sięgnąłem po Mocne uderzenie. Czy było warto? Jak najbardziej.

Tytuł: Mocne uderzenie
Autor: Ryszard Ćwirlej
Wydawnictwo: Muza
Polecane

Rok 1998. Podczas festiwalu rockowego w Jarocinie zostają znalezione zwłoki młodej dziewczyny. Przyczyną śmierci jest uraz czaszki tępym narzędziem. Śledztwo rozpoczyna Mariusz Blaszkowski, podchorąży ze szkoły milicyjnej w Szczytnie. Szybko okazuje się, że to element grubszej sprawy…

Staram się, jak mogę, by nie powiedzieć zbyt wiele, ponieważ nawet odrobina informacji o fabule może popsuć zabawę. Nie wiem, czy takie było zamierzenie autora, ale bardzo łatwo było mi się domyślić, kto jest mordercą, wiele innych wątków fabularnych także było bardzo przewidywanych. Jednak mimo to powieść daje wiele przyjemności i satysfakcji z czytania i nie można się od niej oderwać już od samego początku.

Rock to naturalny głos sprzeciwu, który od lat siedemdziesiątych brzmiał coraz głośniej w umysłach młodzieży. Początkowo był to nieśmiały bunt przeciw rzeczywistości, później coraz bardziej świadomy i wraz z powstaniem Solidarności coraz bardziej sprecyzowany opór przeciw władzy partyjnych nieudaczników i ignorantów uczepionych kurczowo socjalizmu i sojuszu ze Związkiem Radzieckim.

Główną zaletą tej książki jest jej niepowtarzalny klimat. Czasy PRL-u są świetnym miejscem akcji dla kryminału i nadają powieści tego oryginalnego smaku i polotu. Ja bardzo lubię czytać o tym okresie w polskiej historii, mimo że nie jest on zbyt szczęśliwy. PRL stanowi też główną oś świata przedstawionego: sklepy z pustymi półkami i wszechobecne peweksy z towarami luksusowymi i cinkciarzami ich pilnującymi to tylko niektóre z licznych PRL-owskich smaczków jakże licznych w tej książce. Kolejnym elementem jest mnogość unikatowych postaci będących czymś więcej niż zwykłymi archetypami popularnych bohaterów. Ma się wrażenie, że każdy z nich ma swoją duszę i żyje naprawdę. Bardzo wiarygodnie przedstawiona została sytuacja w Polsce z tamtych lat, a także takie instytucje, jak milicja obywatelska i służba bezpieczeństwa. Na uwagę zasługuje też znakomity humor, na każdym kroku pojawia się żart sytuacyjny, a cała sytuacja bawi do łez, co sprawia, że czas spędzony z książką jest bardzo dobrze spożytkowany.

Nic więc dziwnego, że w tym miejscu spotykali się ci, którzy chcieli w kraju coś zmienić, poznawali innych zapaleńców, dyskutowali, wymieniali poglądy i nielegalne gazetki czy książki. Później rozjeżdżali się po całym kraju, zachłyśnięci tą chwilą wolności pod okiem esbecji. Zabierali ze sobą nowe idee, rozwozili po Polsce, zaszczepiając je tym, którzy nie mieli szczęścia tu przyjechać.

Dla kogo jest Mocne uderzenie? Na pewno zachwyci się nim każdy fan kryminału, a także ten, kto lubuje się w książkach osadzonych w czasach PRL-u. Jest to też świetna pozycja dla tych, którzy swoją przygodę z gatunkiem, jakim jest kryminał, dopiero zaczynają. Z chęcią znów sięgnę po kolejne powieści tego autora i jestem przekonany, że się nie zawiodę. Jeśli więc jesteś teraz w księgarni i czytasz tę recenzję, aby upewnić się co do zakupu, to już wiesz, że do kasy podejdziesz właśnie z… Mocnym uderzeniem.

Mariusz widział to wszystko na własne oczy i szczerze cieszył się z tego jarocińskiego fermentu. Przecież to było to, na czym mu zależało. Chciał zmieniać kraj, a przede wszystkim milicję, chciał, żeby ludzie mieli szacunek do jego pracy, by mundur, tak jak ten, który przed wojną nosił jego dziadek, był powodem do dumy. Ale wiedział jednocześnie, że coś takiego może zdarzyć się tylko wtedy, kiedy wszystko wokół znormalnieje, a milicja zajmie się tym, do czego jest stworzona, czyli ochroną obywateli przed bandziorami, a nie rozpędzaniem manifestacji. Jeśli więc ci młodzi ludzie, którzy pooddychali wolnym powietrzem w Jarocinie, ruszą w Polskę i zaczną myśleć inaczej, i będą chcieli coś zmieniać, istniała szansa na to, że za kilka, kilkanaście lat nastąpi zmiana warty i do głosu dojdą ci, co wychowali się nie na Marksie, ale na rocku.

tania_ksiazka_kod_rabatowy_logo_kupon

ZOSTAW ODPOWIEDŹ