A ja nigdy nie będę Motylkiem…

0
108

Kiedy skończyłam czytać serię Camilli Läckberg, wydawało mi się, że nie trafię już na tak ekscytującą sagę, jak ta napisana przez nią. Pozycje tej autorki zapadły mi głęboko w pamięć, a wykreowanych bohaterów mieszkających we Fjällbace pokochałam całym sercem. Kiedy skończyłam czytać ostatnią książkę, z żalem patrzyłam na półkę z myślą, że na ten moment to koniec przygód z tą autorką. Tymczasem pewna nieznajoma dziewczyna, również książkoholiczka, komentując mój wpis na instagramie poleciła mi sagę Katarzyny Puzyńskiej. Na początku nie byłam przekonana do polskiej autorki, moje serce w całości należało bowiem do pani Läckberg, jednak kiedy skończyłam pierwszą część serii o Lipowie, pani Kasia stała mi się równie bliska. 

Tytuł: Motylek
Autor: Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

W małej miejscowości Lipowo zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo mogłoby się wydawać, że ktoś potrącił kobietę nie udzielając jej pomocy, jednak dalsze śledztwo wykazuje, że było to zaplanowane morderstwo i zacieranie śladów przez upozorowany wypadek samochodowy. Poznając kolejnych bohaterów książki, trafiamy na następną zbrodnię, która w żaden sposób nie jest związana z tą pierwszą. Policja jak najszybciej musi odnaleźć winnego, zanim dojdzie do kolejnych mordów. W czasie śledztwa wychodzi na jaw mroczna przeszłość zakonnicy oraz sekrety rodzinne mieszkańców wsi. W małej miejscowości wydawać by się mogło, że życie płynie spokojniej, tymczasem prawda okazuje się brutalna.

Nie da się nie zauważyć, że pani Kasia wprowadziła niezwykłą różnorodność bohaterów. Autorka skrupulatnie przedstawiła typowe patologie społeczne: alkoholizm, przemoc domowa, znęcanie. Czytając książkę, myślałam o tym, że można w niej spotkać większość przypadków rodzin z życia rzeczywistego. Problemów, tajemnic i sekretów nie ma końca, dzięki temu pozycja jest bardzo interesująca. Miałam świadomość dramatów, jakie rozgrywają się w rodzinach, jednak nie da się ukryć, że sprawiło to, że powieść jest zajmująca i barwna. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale muszę przyznać, że z zapałem czytałam o kolejnych zdumiewających rodzinnych relacjach, które bardzo realnie odzwierciedlały autentyczność i ciemną stronę natury człowieka. 

Kolejną rzeczą, która rzuca się w oczy, są elementy stylu Agaty Christie. Sielankowe życie w małej wsi tylko z pozoru sprawia wrażenie idealnego. Pod tą otoczką kryją się zawiłe intrygi, które z każdym rozdziałem wnoszą coś nowego, a poszczególne fragmenty układają się w jedną całość, jak gdyby w pierwszej chwili były rozrzuconymi puzzlami. 

Wyraźne są też wspólne cechy powieści oraz styl pisania pani Läckberg oraz pani Puzyńskiej. Bardzo podobała mi się i fascynowała zastosowana przez autorkę retrospekcja. Wzbudza ona w czytelniku ekscytację i napięcie. Trzeba też dodać, że styl powieści jest prosty i lekki. Sposób zaprezentowania mieszkańców wsi, popełnionych zbrodni i zagadek jest zrozumiały i wyrazisty. Pomimo dużej objętości, powieść czyta się szybko i przyjemnie, co jest ogromnym plusem. Gdy po męczącym dniu człowiek wraca do domu, nie mając na nic siły, to jednak nie może się oprzeć Motylkowi. Dynamizm akcji porywa w wir przygód. Pisarka zręcznie łączy ze sobą wiele wątków i wielopostaciowość.

Polska autorka bardzo mnie zaskoczyła, nie sądziłam, że tak bardzo spodobają mi się losy mieszkańców Lipowa. Ciekawość została pobudzona, więc po kolejne książki na pewno sięgnę. Dużo przygód przede mną, mam nadzieję, że kolejne części pokocham równie mocno i będą one równie zaskakujące i nieprzewidywalne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ