Miasteczko tajemnic

0
278

Kto z nas nie lubi nutki tajemniczości? Myślę, że większość moli książkowych wprost uwielbia poznawać sekrety. Jesienne mgły, mrok, deszcz, pustka na ulicach… To wszystko sprawia, że małe miejscowości wydają się wyludnione, nostalgiczne i owiane zagadką. Gdzieś w południowej części Polski znajduje się takie miasteczko – Mille. Tutaj wszystko ma swoje miejsce i  zasady. Czy wierzycie w przesądy albo zabobony? Czas stawić czoła historii z rodu Twin Peaks.

Tytuł: Tysiąc
Autor: Dagmara Andryka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Już od pierwszych stron książka wciąga nas w swoisty mroczny klimat, z którego ciężko jest się wyzwolić. Dagmara Andryka dobrze wie, jak zabrać czytelnika w niezapomnianą podróż. W taką właśnie wyprawę wyrusza główna bohaterka Marta Witecka. Jak w większości filmów grozy, nie był to docelowy punkt naszej dziennikarki. Dlaczego tu dociera i nie opuszcza tej (powiedzmy szczerze) dziwnej okolicy? Podejrzane terytorium i osobliwi mieszkańcy, którzy w bezpośredni sposób, bez ogródek liczą na jej szybki wyjazd. Marta, z początku zrezygnowana z powodu braku możliwości odjazdu, z czasem coraz bardziej zaczyna dociekać przyczyn klątwy. Niewyjaśnione okoliczności śmierci siostry miejscowego kowala stają się dla niej kluczem do rozwiązania zagadki. Tuż po jej przybyciu umiera także nauczycielka… Tysiąc mieszkańców i ani jednego więcej… Inaczej ktoś traci życie, by mógł żyć inny. Czy klątwa mająca swój początek w XIX wieku to wymysł, a może powód jest całkiem inny? Oprócz wątku kryminalnego odnajdziemy też miłosny. Kto okazał się wybrankiem Marty, zostawiam dla zainteresowanych czytelników.

Wraz ze wzrostem przeczytanych stron miałam wrażenie, że akcja nieco uległa zmniejszeniu, przez co książkę czytało się z mniej zapartym tchem. Być może to wynik specjalnie skonstruowanej atmosfery. Trwające śledztwo prowadzone przez główną bohaterkę stało się bardzo żmudne i lekko monotonne. Z drugiej strony ten marazm ma też swoje plusy. Ten stan zawieszenia, niepewności napędza nas na dalsze tory, aż w końcu następuje kulminacja i dość zaskakujący koniec. Mam wrażenie, że bohaterowie przedstawieni w Tysiącu żyją jak w szklanej kuli, odcięci od rzeczywistości panującej w innych miastach. Każdy dzień w Mille wygląda tak samo. W tym miasteczku każda osoba ma pracę, geje są społecznie akceptowani, a duchowny jest mile widziany w pobliskim barze. Sam opis tego miejsca jest bardzo ujmujący. Uroczy rynek, miejscowa piekarenka, z której zawsze dochodzą przyjemne zapachy, kwiaciarnia… To wszystko przyprószone jest niejednoznacznymi relacjami i nieczystymi interesami. Czy Mille faktycznie jest „inne” i jaki wyrok zapadnie z przeprowadzonego śledztwa? Zajrzyjmy do wnętrza kuli…

Pisarski debiut Dagmary Andryki z pewnością jest warty uwagi. Myślę, że taka lektura idealnie nadaje się na czekające nas dłuższe i bardziej mroczne wieczory. Z zaciekawieniem czekam na kolejne pozycje tej autorki, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia!

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ