Zapach, który zawładnął wszystkimi…

0
89
Prawie każdy z nas codziennie używa perfum. Pozwalają one zmienić nasz własny zapach na coś innego, wyjątkowego. Idziemy do sklepu i wybieramy godzinami najbardziej odpowiadające nam zapachy. Jeśli tylko nas stać, stoimy przed półką z najdroższymi pachnidłami, jakie są w sklepie, dumnie unosząc głowę. Jednak jeżeli nie możemy pozwolić sobie na tak drogi wydatek, spoglądamy tęsknie na tę najwyższą półkę i szukamy czegoś nietypowego wśród tych tańszych. Przyznajcie – czy tak właśnie nie jest? Sama uwielbiam różnego typu zapachy i zwracam wyjątkową uwagę na swoje odczucia. Kilka wieków temu też tak było… Tylko na świecie chodził wybitny perfumiarz – Jan Baptysta. Miał niesamowity talent i postanowił go wykorzystać. Chciał stworzyć najpiękniejsze perfumy, jakie mogą być na świecie. Czy udało mu się to? Jaką drogę wybrał? Co z tym wszystkim ma wspólnego seria morderstw na młodych kobietach?
 

Tytuł: Pachnidło: Historia mordercy
Reżyser: Tom Tykwer
 
O Pachnidle usłyszałam po raz pierwszy od swojej polonistki z gimnazjum. Opowiadała o tym filmie z pasją, co przyciągnęło moją uwagę. Postanowiłam, że obejrzę kiedyś tę ekranizację. Jednak, jak to u mnie bywa, szybko zapomniałam o tej produkcji. Lecz w liceum znowu obiła mi się o uszy. Pachnidło zbierało i wciąż zbiera naprawdę pozytywne opinie, co ostatecznie zachęciło mnie do obejrzenia go. Wiele słyszałam też o książce, którą również planuję przeczytać. Tymczasem, jakie mam odczucia po ekranizacji?
 
Motyw jest niezwykle rzadko spotykany. Nikt raczej nie porusza tematu perfum, a jeśli nawet, to w kwestii ich zapachu, a nie procesu powstawania. W tym filmie jest zwrócona uwaga przede wszystkim na ten aspekt, co bardzo miło mnie zaskoczyło. W dodatku akcja rozgrywa się w czasach, które od lat mnie intrygują. Jest to bardzo ciekawe połączenie – XVIII wiek, niesamowite zapachy i pewien morderca, który chce spełnić swoje jedno marzenie… Nie brzmi to intrygująco?
 
Fabuła jest naprawdę wciągająca. Mimo faktu, że nie miałam możliwości obejrzenia całej produkcji jednego dnia, nie mogłam się doczekać, kiedy poznam zakończenie. Cały czas zadawałam sobie pytanie, jak ta historia się skończy. A muszę przyznać, że wydawała się bardzo nieprzewidywalna. Miałam pewność, że udało mi się przewidzieć kolejny ruch Jana, gdy tymczasem byłam zaskakiwana przez kolejne nieprawdopodobne wydarzenia. Nie mogłam znaleźć schematu, co irytowało mnie, ale w ten pozytywny sposób, który wydobywa pokłady niekończącej się ciekawości.  
 
Jest to dość znany film i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Czyżby miały się pojawić tajemnicze demony, które będą wysysać ludzką krew? Nie, to zdecydowanie nie ten typ! Nie ma tu żadnego dreszczyku strachu czy zniecierpliwienia. Na pewno nic dziwnego nie wyskoczy zza muru. Jednakże nie zmienia to faktu, że ekranizacja jest przerażająca na swój sposób. Opowiada historię, która przynajmniej częściowo mogłaby się wydarzyć. A może już się wydarzyła? Właśnie to sprawiło, że rozumiałam, dlaczego właśnie tak się dzieje. Jak już wspomniałam, nie byłam w stanie przewidzieć kolejnych wydarzeń, ale potrafiłam je zaakceptować, mimo że wydawały się wstrząsające. Zdałam sobie sprawę, że nic już nie mogło zatrzymać mordercy, a co najgorsze, wiedziałam, dlaczego właśnie tak postępuje.
 
Główny bohater – Jan – od razu przykuł moją uwagę. Jest to wyjątkowo rozbudowana postać, która posiada w sobie dużo pozytywnych cech. Zaskakujące, jak umiał je wykorzystać do czynienia zła. One potrafiły wytłumaczyć każde jego zachowanie, budząc przy tym podziw, ale również obrzydzenie. Wydawał się niesamowitą postacią, która wprowadza wiele do życia spotkanych ludzi, a tak naprawdę niósł za sobą śmierć. Jest to bardzo głęboko poruszona symbolika, dająca wiele kwestii do rozważań.
 
Jednakże aktor odtwarzający rolę głównego bohatera niezbyt mnie przekonał. Na pewno nie grał źle, ale nie wyróżniał się też niczym szczególnym. Jestem pewna, że pod pewnym względem zawiódł. Bez wątpienia była to wyjątkowo trudna rola, dająca pole do popisu, ale niestety niewykorzystana przez Bena Whishawa. Pojawiło się też wiele epizodycznych postaci, lecz na żadną nie zwróciłam większej uwagi. 
 
Spodziewałam się czegoś innego po Pachnidle, jednak ostatecznie mam bardzo dobre odczucia. Film pozytywnie mnie zaskoczył swoją oryginalnością i rozbudowaną fabułą. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że wiele ludzi może mieć odmienne zdanie. To nie jest film dla każdego.  

ZOSTAW ODPOWIEDŹ