Delirium. Człowiek, który nie kocha, jest imitacją człowieka

Delirium
Lena to osiemnastoletnia dziewczyna, która nie może doczekać się swojego zabiegu, kiedy to otrzyma remedium na miłość. Odlicza miesiące, tygodnie, dni, a nawet godziny. Gdy słyszy wymarzoną datę, jest cała w skowronkach. Dostanie listę swoich przyszłych kandydatów na mężów, a co najlepsze, sama będzie mogła ich wybrać! Czy to nie cudowne?

 Tytuł: Delirium
Autor: Lauren Olivier
Wydawnictwo: Otwarte
 
Jeszcze tylko jeden malutki test, na który przygotowywała się całe życie. Jeden jedyny teścik i… będzie wyleczona. Co najważniejsze: bezpieczna. Lecz wszystko zmienia się, gdy spotyka Alexa i spędza z nim dwie krótkie chwile. Stało się. Choruje na delirium. Nie jest chroniona lekarstwem, więc tym bardziej jest przerażona. Drży na samo wspomnienie. Nie może sobie wyobrazić, jak to było, gdy spędzała dnie spokojnie z Haną, jej najlepszą przyjaciółką. Nie może, nie potrafi. Bo chce za wszelką cenę pozostać chora. Zakochana.
 
Bohaterów mamy trzech: Lenę, Alexa oraz Hanę, odgrywającą kluczową rolę w misternym planie dwójki zakochanych nastolatków. Jacy oni są? Zacznijmy od tej, która zainicjowała bunt przeciwko rządowi. Jest nią, o dziwo, Hana. To ona słucha nielegalnej muzyki oraz chodzi na równie nielegalne imprezy. To ona opowiada przyjaciółce o tym, co kryją kłamstwa rządzących. Alex z kolei jest buntownikiem z wyboru i z urodzenia. Zna życie prawdziwe, bez ułudy. To on sprowadza na właściwą ścieżkę Lenę, która boi się tego, co ją spotyka. Ale to nie strach przed chorobą wywoluje dreszcze, lecz lęk przed przyłapaniem. Odkrywa piękno istnienia. Piękno zabijane przez remedium.
 
Fabuła jest dobra. Mało tego. Bardzo dobra. Są pewne elementy szczegółowo opisane, dzięki czemu wciągniecie się w ten absurdalny świat bez uczuć jest możliwe. Możliwe, ach! Wręcz namacalne. Kiedy rozpoczynamy lekturę i widzimy tony narracji pierwszoosobowej, mamy ochotę wykrzyczeć: nie, proszę. Tylko nie wywody głupiej nastolatki, która jest inna niż reszta i zakochuje się w przystojniaku bla bla bla. Dobra. Tak się dzieje, ale… to, w jaki sposób rozwija się ich relacja, kiedy się spotykają, rozmawiają i NIE MOGĄ DOTKNĄĆ! Absurd! Akcja toczy się powolutku, by nagle wybuchnąć i zatopić się w walce o własne dobro, o prawdziwą, jedyną i niepowtarzalną miłość. Ukryć się. Schować. Zaczepić się w punkcie, do którego nikt nie ma wstępu. I być. Być ze sobą. Na zawsze. Do końca. Do momentu zabiegu.
 
Delirium to jest to! Pokazuje, jak niebezpieczna jest miłość. Jak toksyczna. Wrażliwa. Nieosiągalna, lecz namacalna. Osobiście widzę tu drugie dno. Takie wymyślone przeze mnie: że człowiek, który nie kocha, jest jedynie imitacją człowieka, bo brakuje w nim człowieczeństwa. Miłość to składnik bycia. Istnienia. Polecam!

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia